fbpx
Jak się przygotować na ROAD TRIP po Australii.

Jak się przygotować na ROAD TRIP po Australii.

Australia to rozległy kraj. Można ją zwiedzać latając samolotem z jednego miasta do drugiego, ale najlepiej jest wypożyczyć auto lub camper van. Road trip jest bardzo popularną formą podróżowania, niemniej ogromny dystans między większymi miastami, zmienne warunki pogodowe, ruch lewostronny wymagają od nas przygotowania się do takiej wyprawy. 

 

Jak się przygotować i co zabrać? Dowiecie się w tym poście.

Zrobiliśmy już kilka mniejszych road tripów po Victorii, Tasmanii i Far North Queensland. Nigdy jednak nie spędziliśmy więcej niż 4 dni w trasie. Road trip jaki mamy przed sobą, to nie tylko wakacje, ale głównie przeprowadzka. 15 lutego wyjeżdżamy z Melbourne i jedziemy do Gold Coast. Przed nami ok. 2000 km, 3 stany, tereny na których niedawno szalały pożary.

 

Auto/Campervan

Jeśli planujesz kilkutygodniowy lub kilkumiesięczny road trip to najlepiej jest kupić auto lub małego busa z łóżkiem. Weźcie jednak pod uwagę, że takim busem – ogórkiem żadnego offroad’u nie zrobicie, prędkości też nie rozwiniecie zawrotnej (ograniczenia są i tak to 100km/h więc w sumie nie ma znaczenie).

Przy wyborze samochodu warto zwrócić uwagę na kilka spraw. Najlepiej kupić auto z RWC (Road Worthy Certificate), czyli takim naszym przeglądem, jeśli auto tego nie ma, zaraz po zakupie musicie taki przegląd zrobić (ok. $150) i mechanik na bank wam znajdzie jakieś pierdoły do wymiany tylko po to żeby was wykasować, bo bez RWC nie można wyjechać na drogę. Aut z RWC jest niewiele i głownie dealerzy takie sprzedają, ale my po miesiącu szukania od osób prywatnych i po tuzinie aut z sylikonem w silniku, kupiliśmy od dealera. Zapłaciliśmy więcej, ale mieliśmy komplet dokumentów. Auto musi być też zarejestrowane, a cena zależy od wieku i ilości cylindrów (przynajmniej w Victorii).

Koszt: RWC – ok. $150-200 

REGO – ok. $350 za 3mc

Auto – Toyota RAV4 z 2008 $6000

Auta w Australii zazwyczaj mają zatrważający, dla nas Europejczyków przebieg. Jak stąd do księżyca. I to nie metafora. Ale nie ma się co przejmować. Większość aut jest dość wytrzymała. Najpopularniejsze samochody (czyli takie do których będzie łatwo znaleźć części) to: Toyota, Mitsubishi, Subaru, Holden (Bóg wie co to za marka), Nissan i Suzuki.

Jeśli przyjeżdżacie na krótko to najlepiej jest wypożyczyć auto lub van. Polecane i sprawdzone wypożyczalnie:

Jucy

Vroom Vroom Vroom

Trailer

Przygotowania do przeprowadzki – road tripa zaczęliśmy jakieś 2 miesiące przed wyjazdem. Głownie dlatego, że musimy tu pozamykać różne sprawy, jak wypowiedzenie w pracy, dokumenty z uczelni, itp. Kupiliśmy też mały trailer na bagaż i to zajęło nam większość czasu. Przypuszczam jednak, że nikt z was nie będzie z trailerem podróżował, ale jeśli tak to najlepiej jest szukać na Facebooku – Marketplace i najlepiej wybrać małą przyczepkę 6×4, bo takiej nie trzeba rejestrować (nie ma homologacji na hak).

 

16 przydatnych rzeczy, które musisz zabrać na wyjazd samochodem po Australii:

1. Woda 

Woda z kranu jest w większości kraju zdatna do picia. Problem jednak jest taki, że nie wszędzie wodę znajdziecie. Dlatego dobrze jest się zaopatrzyć w duże baniaki na wodę. Szczególnie jeśli jedziecie w Outback. Znajdziecie takie baniaki w Bunnings czy nawet Target. Warto też mieć ze sobą mały cooler na mniejsze butelki.

2. Mapa

Nie wszędzie w Australii jest zasięg, dlatego jeśli zawiedzie was googlowy GPS na ratunek przyjdzie papierowa mapa.

3. Krem z filtrem

I to takim 50+, bo słońce jest tutaj niewiarygodnie silne. Wystarczy 20 minut i skóra spalona na raka. Plus krem/gel z aloesem. Tutaj takie żele są bardzo tanie. Całą dużą tubkę dostaniecie za $5, a załagodzi poparzenia, kiedy przesadzicie z opalanie.

4. Olejek herbaciany i spray na komary

Osobiście nie cierpię olejku herbacianego. On nie pachnie, a śmierdzi, ale tutaj to HIT. Aussie używają go na porost włosów, łupież, zranienia, ale i przeciw komarom. Ponoć olejek waniliowy też odstrasza komary, ale to kolejny zapach, za którym nie przepadam, więc zostają mi zwykłe spraye 😀

5. Olejek kokosowy

Kolejny hit na wszystko. Olejek kokosowy można spokojnie użyć do gotowania (organiczny), ale inny trik to ochrona włosów przed słoną wodą. Nałóż kilka kropel olejku na włosy i nie musisz martwić się przesuszeniami. Plus super nawilża.

6. Paw Paw Cream

Największy hit Australii. Paw Paw to krem ze sfermentowanej papai (coś nas łączy, też  lubią sfermentowane rzeczy :D). Paw Paw jest dobry na wszystko. Nawilży skórę, usta, pomaga na niewielkie zranienia, oparzenia, a także ukąszenia owadów. O co tutaj nie trudno. Paw Paw w czerwonej tubce znajdziecie niemal  w każdym sklepie czy aptece. Koszt to ok. $3. Warto też kupić na prezent 😀

7. Karta SIM

Znajomi polecają Telstra. My mamy Optus i zobaczymy jak się sprawdzi. Ponoć Telstra ma największe zasięgi. Za kartami nie ma co się specjalnie rozglądać. W Australii są zasadniczo 3-ej monopoliści, a ceny są niemal identyczne.

8. Papier toaletowy i mydło

Niby oczywiste, a tak często o tym zapominamy. Toalety w Australii, to moim zdaniem najsmutniejsze co mi się w podróży przytrafiło. Ba, nawet nie w podróży, często toalety w centrach handlowych wołają o pomstę do nieba. Bród i smród. Dobrze jest mieć swój papier, mydło i mały ręcznik.

9. Prowiant 

Jako prawdziwa poznanianka nigdzie nie ruszam się bez: kabanosów, jajek i kanapek. Niestety zw względu na temperatury przewożenie mięsa czy jajek nie jest najlepszym pomysłem. Polecam za to owoce, warzywa, batony zbożowe, zupki chińskie.  Możecie się też zapatrzeć w lodówkę samochodową, która działa na baterii z auta. Niestety już kilku moich gości w hotelu trzeba było ładować bo lodówka przez noc „zjadła” całą baterię i auto nie chciało ruszyć.

10. Ubezpieczenie

O ubezpieczeniach pisałam tutaj. Historia z wczoraj (22.01.20): dwóch turystów z Chorwacji uderzył piorun na tarasie widokowym w Blue Mountains koło Sydney. Dla tych co nie wiedzą, Blue Mountains to takie nasze góry Stołowe, więc oczywiście potrzebny był śmigłowiec. Pobyt w szpitalu to koszt średnio $6000, czyli jakieś 16000 zł za DZIEŃ, plus przelot śmigłowcem, leki, itp. Moje ROCZNE ubezpieczanie w wysokości 100 000 euro KL to koszt 1800 zł. Także sami sobie policzcie co się bardziej opłaca.

11. Czołówka – latarka 

Przyda się na pewno. Szczególnie w Queensland, gdzie jest pełno węży, pająków i innych insektów. Mi zdarzyło się na węża nadepnąć, bo wyszłam do ogródka w Port Douglas (super dżungla) po ciemku. Głupio!. Latarka przyda się w wielu sytuacjach więc warto sobie taką sprawić. Plus dodatkowe baterie. 

12. Ubrania na wszystkie pory roku

Szczególnie w Melbourne. Temperatura potrafi spaść z 34*C do 17*C w zaledwie dwie godziny. Nie żartuję. Chociażby wczoraj (22.01). Po południe mieliśmy burze piaskową, a wieczorem ulewę. Dzień wcześniej gradobicie (grad wielkości piłek golfowych). Zabierz: kurtkę przeciwdeszczową, ciepłą bluzę lub koszulkę termiczną, buty trekingowe, obuwie ochronne do pływania (nie chcesz nadepnąć na nic jadowitego), czapkę/kapelusz, długi rękaw do dżungli (mieszkają tam takie słodkie muszki, które lubią pić krew a potem siusiać w ranę – ohyda, wiem. A swędzi jak cho***).

13. Okulary przeciwsłoneczne

I to porządne, w sensie dobrze przyciemnione. Wierzcie mi, po całym dniu na dworze bez okularów oczy będą bolały, będą suche. Dobrze jest też zabrać jakieś krople nawilżające, bo w gorącym klimacie, oczy będą wysychać jeszcze szybciej.

14. Apteczka

A w niej: leki na biegunkę, kapsułki musujące na odwodnienie, tabletki przeciwbólowe, Panthenol na oparzenia, plaster w sprayu (kup w Polsce, bo tutaj ta technologia jeszcze nie dotarła :D), tabletki antykoncepcyjne, prezerwatywy (życie seksualne Australijczyków jest dość „rozwiązłe”, wielu ma po kilkanaście lub więcej partnerów/rek seksualnych. To sprzyja roznoszeniu chorób wenerycznych, a jeśli podróżujesz solo to wiadomo, że prezerwatywy mogą się przydać).

15. Własną playlistę

Radio nawet w Melbourne odbiera tylko dwie stacje, a jak pada to już wcale nie posłuchasz muzyki, tylko co najwyżej trzasków z odbiornika. Im dalej od miasta tym gorzej. Inna sprawa to to co w tym radiu leci. Mój gust muzyczny nie jest jakiś wyrafinowany 😀 ale tutaj mają swoje 10 hitów i to leci w kółko. Także wypal sobie kilka CD, albo zgraj na PenDriva swoje ulubione piosenki i będziesz uratowany/a. Plus jakiś głośnik się przyda lub taki adapter do zapalniczki samochodowej do którego podłączasz PenDrive. W każdym chińskim sklepie dostaniesz taki adapter za jakieś $30.

16. Zestaw kuchenny

Sztućce, talerze, kubki, palnik gazowy (choć obecnie – styczeń 2020, w wielu częściach kraju jest zakaz rozniecania ognia), aczkolwiek na polach kempingowych często jest kuchnia albo grill, z jeden garnek lub patelnia. Na zupki chińskie mały garnek w zupełności wystarczy. 

17. Dodatkowy kanister z paliwem i narzędzia

Warto mieć podstawowe narzędzia (ładowarkę do akumulatora, pompka, duck tape – super mocna taśma) do naprawy czy wymiany opony. 

18. Przydatne aplikacje

Do szukania pól namiotowych i campingów – Aplikacja WikiCamps

Alerty o rekinach przy brzegu – Dorsal 2.0

Pogoda – The Bureau of Meteorology

Alerty pożarowe można śledzić na stronach poszczególnych stanów:

Numer alarmowy w Australii to 000.

A co wy zawsze macie w podróży?

Przeprowadzka do innego kraju. Lista rzeczy do zrobienia.

Przeprowadzka do innego kraju. Lista rzeczy do zrobienia.

Przeprowadzka do nowego kraju

Przeprowadzka do nowego kraju jest wyzwaniem, przygodą, początkiem czegoś nowego. Jest także krokiem w nieznane, w którym musimy na nowo zorganizować swoje życie. Te emigracyjne początki mogą być bardzo stresujące. Wiem, bo już „zaliczyłam” dwa i kolejna przeprowadzka przede mną. Jak sobie zaoszczędzić stresów? Warto się przygotować, przemyśleć plan działanie.

Dla osób, które latami mieszkają w jednym miejscu przygotowanie się do emigracji może być trudne. Czekają na ciebie wyzwania, o których pewnie nawet nie myślisz. Niemniej jednak, jest to część przygody.

Mogę Ci trochę pomóc, wskazać drogę, na te pierwsze kilka kroków, które masz do zrobienia w nowym miejscu.

Przypuszczam, że nie w każdym przypadku moja Lista się sprawdzi, ale pewnie w wielu.

 

Aklimatyzacja w nowym kraju – lista rzeczy do zrobienia

 

1. Zakwaterowania

Ciężko jest znaleźć wymarzone lokum na odległość. Nie znasz miasta, nie wiesz gdzie będziesz pracować, które dzielnice bardziej lub mniej ci się podobają. Dlatego na początek polecam wynajem krótkoterminowy. U nas sprawdza się airbnb. W Australii, 10 dni zajęło nam zanim znaleźliśmy pokój na dłużej, ale my akurat znaliśmy miasto. Niemniej jednak, jeśli jedziesz w nieznane być może zarezerwuj więcej czasu na poszukiwania, walkę z jetlagiem.

Nasze Airbnb w Paryżu.

2. Bank

Bank to tak naprawdę najważniejszy punkt po zakwaterowaniu.  Po pierwsze, warto jeszcze w Polsce sprawdzić warunki i umowy w różnych bankach. Niektóre banki, jak CommBank w Australii dają możliwość założenia konta online (aktywowanie w placówce po przylocie). UK jest już bardziej restrykcyjne i tutaj trzeba przedstawić adres zamieszkania, nr podatnika i lokalny telefon. Co więcej, warto sprawdzić jakie dokumenty będą potrzebne w twoim przypadku!

3. Numer podatnika

W każdym kraju aby pracować legalnie należy mieć numer podatnika. U nas jest to PESEL lub NIP, w Australii TFN (Tax File Number), w Anglii NIN (National Insurance Number). Niektóre kraje, jak Australia umożliwiają aplikację online, jeszcze z Polski. Należy jednak podać australijski adres na jaki zostanie przesłany list (może to być adres hostelu  którym będziesz). W Anglii teoretycznie, o NIN można wystąpić będąc na terenie kraju. Nieoficjalnie, możesz zadzwonić z Polski i udać że jesteś w Anglii ale jeszcze nie masz lokalnej kart sim. Warto to zrobić wcześniej bo a wizytę czeka się czasem nawet miesiąc, a po wizycie w urzędzie kolejne 2 tygodnie.

4. SIMcard

Tutaj też warto sprawdzić oferty wcześniej. Być może, jeśli planujesz dłuższy pobyt będzie ci się bardziej opłacało podpisać roczną umowę. W Australii, dla przykładu mamy 3 dużych operatorów, którzy tak naprawdę mają monopol, a ich oferty są niemal identyczne.

Pamiętaj! Jeśli jesteś studentem być może kwalifikujesz się na zniżki! Sprawdź!

5. Transport

Większość dużych miast Świata ma karty metropolitalne na transport publiczny. Warto sprawdzić wcześniej jak się taka karta nazywa (Myki – Melbourne, Oyster- London, PEKA – Poznań), gdzie ją kupić i czy nie będzie potrzebne twoje zdjęcie. Dodatkowo, możesz sprawdzić czy nie należy ci się zniżka.

RADA: Zdjęcia paszportowe zawsze warto mieć w portfelu. Przydają się do kart miejskich, studenckich, itp.

6. Praca

Prace warto zacząć szukać jeszcze będąc w Polsce. Szanse są raczej małe, chyba że jesteś z branży IT ? Szczególnie w Australii liczy się osobowość (często bardziej niż dyplom) więc szukanie pracy na odległość może być trudne, niemniej warto próbować, aby chociaż zbadać potrzeby rynku.

RADA: Warto sprawdzić jaki typ CV jest preferowany w danym kraju. W Australii np. nie wkleja się zdjęcia.

Jak szukać pracy w Melbourne, znajdziesz Tutaj. 

 

Kiedy już się uporasz z tymi kilkoma rzeczami warto przeznaczyć czas na zwiedzanie miasta/regionu. Poznać okolice. Sprawdzić czy jakaś cześć miasta bardziej ci się podoba niż ta, w której mieszkasz.

 

Dajcie znać jak wyglądały wasze pierwsze kroki na emigracji, i gdzie mieszkacie?
Każde doświadczenie, każda rada jest cenna 🙂
Australia Student Visa (subclass 500) – wszystko co musisz wiedzieć.

Australia Student Visa (subclass 500) – wszystko co musisz wiedzieć.

Student visa

Studiowanie za granicą może wydawać się ciekawą opcją. Niemniej, wybór kraju a potem sam proces aplikacji o wizę może być skąplikowany. W tym poście zdajdziesz przydatne informacje, fakty, ceny i procedury, które pomogą ci w procesie aplikacji na studia w Australii. Wszystko o student visa poniżej. 

                      Co musisz wiedzieć aplikując o Student Visa?

 

  • NIE musisz być studentem aby o tę wizę aplikować
  • Musisz mieć jednak min 2 lata studiów ukończone
  • Są dwa rodzaje kursów (certyfikaty/dyplomy lub Uniwersytet – licencjat/mgr)
  • Możesz zabrać członka rodziny (żonę lub męża)
  • Trwa do 5 lat, czyli możesz zmieniać kursy i przedłużać pobyt
  • W zależności jaki kurs wybierzesz wymagany jest inny poziom językowy (IELTS)
  • Musisz wykupić ubezpieczenie tzw. Overseas Student Health Cover (OSHC)
  • Możliwość pracy 20h/tygodniowo
  • Aplikować możesz w dowolnym terminie, online
  • Koszt to $575 AUD

Dwa rodzaje kursów

Osobiście wyróżniam 2 rodzaje kursów, mimo, że jest to ta sama wiza, ale jej nazwa może być dosyć myląca. Szczególnie dla Polaków. Nam „study” kojaży się ze studiowaniem, z uniwersytetem, kiedy „study” po angliesku to po prostu nauka. Macie bowiem do wyboru kursy i „prawdziwe” studia.

  • Kursy – to gównie kilku miesięczne kursy dokształcające.
  • Uniwersytet – to narmalne studia wyższe, trwające od 2 do 5 lat (w zależności od kierunku, może być i dłużej)

 

           Uniwersytet

PLUSY

  • Prestiżowy dyplom z australijskiej uczelni
  • Dwa lub trzy semestry od których można zacząć (tzn nie musisz czekać aż roku aby rozpocząć studia)
  • Możliwość podciągniecie się językowo
  • Dwa rodzaje magistrów (przez obronę pracy magisterskiej lub zdanie egzaminów końcowych)
  • Możliwość przedłużenia wizy o kolejne 2 lata
  • Możliwość aplikowania o inne wizy, jak skilled, sponsored
  • Szansa na lepszą pracę i zarobki
  • Środowisko studenckie
  • Wiele zniżek i atrakcji dla studentów

Uniwersytety są dla osób, które poważnie myślą o osiedleniu się w Australii. Wydatek jest tak duży, że studiowanie tam i powrót do Polski, żeby zarabiać w złotówkach nie bardzo ma sens. Uniwersytet wymaga też większego zaangażowania, dużo trudniej jest się też dostać. Po ukończeniu daje jednak jakieś możliwości na PR (permament residency).

MINUSY

  • Drogi (i to bardzo)
  • Praca tylko na pół etatu, więc trzeba albo starać się o dofinansowanie albo kredyt studencki

Kurs

PLUSY

  • relatywnie tani
  • można przedłużyć do 5 lat
  • niewiele zajęć
  • uzyskanie australijskich kwalifikacji
  • możliwość zmiany miasta jeśli szkoła ma oddziały

Podsumowując, kursy są dla osób, które planują swoją przygodę z Australią jedynie krótkoterminowo. Chcą poznać kraj i ludzi, trochę zarobić, zaszaleć. Z kursów raczej nie wynosi się jakiejś wielkiej wiedzy. Australia zarabia na studentach, dzięki takim właśnie kursom, więc nie owijając w bawełne są to takie wyciskacze kasy. Ale, dają nam niepowtarzalną okazję być tam. Nie wszystkie kursy takie są. Zdarzają się i takie, które faktycznie mogą nam pomóc w aplikowaniu o inne wizy, jak kursy stolarskie. Wsziększość jednak znanych mi osób wybiera kursy językowe lub surfingu 😀

Dodam, że kursy, w Australii raczej nie będą miały większego znaczenia jeśli chodzi o zatrudnienie (chyba, że faktycznie jakiś kurs „techniczny”), ale w Polsce być może zrobią wrażenie na pracodawcy 😀 Ciągle jeszcze u nas pokutuje, że to co zagraniczne to lepsze 😀

MINUSY

  • Niski poziom edukacji
  • Małe lub żadne możliwości aplikowania o jaką kolwiek inną wizę, po zakończeniu kursów
  • Praca tylko na pół etatu co bardzo ogranicza budżet

PROCEDURA

 

KROK I. Wybór kierunku, uniwersytetu, miasta

W tym artykule skupimy się na aplikacji na studia wyższe. Niemniej jeśli zastanawiasz się nad wyborem kursu tu też znajdziesz wskazówki. Procedura aplikowania na studia jest bardziej skomplikowana niż na kurs, ale cześć dokumentów jest taka sama.

 

Czym się kierować przy wyborze kierunku?

  • sprawdź czy dany zawód/kierunek jest na SOL (Skilled Occupation List). Dobrze jeśli jest, bo daje ci to szanse na skilled visa po ukończeniu studiów, ale jeśli nie ma to wybierz coś co lubisz. W końcu będzie to studiować przez min 2 lata i zapłacisz jak za nerkę. Nie chcesz raczej studiować czegoś nieciekawego 😀
  • sprawdź czy wybrany zawód kwalifikuje się na wizę jaką chcesz dostać. Możesz to sprawdzić po specjalnym kodzie ANZCO Code. Na ich stronie znajdziesz w jakich stanach i jaki rodzaj wizy możesz dostać z konkretym zawodem.
  • kierunek musi być pokrewny z tym już studiowanym albo z wykonywanym zawodem, ale nie taki sam, musisz bowiem wytłumaczyć w „migracyjnym” dlaczego akurat to chcesz studiować
  • poziomem, czyli czy licencjat czy magister (licencjat to zazwyczaj 3 lata, magister 2 lub 1,5. WAŻNE! Jeśli wybierzesz magistra 1,5 to nie masz prawa ubiegać się o post graduate visa na kolejne 2 lata (Jedynie studiując pełne 2 lata lub więcej możesz dostać przedłużenie wizy)
  • jeśli magister to Masters by Coursework (egzaminy końcowe) lub Masters by Research (obrona pracy magisterskiej)
  • wymaganiami aplikacyjnymi danej Uczelni (sprawdź co dana uczelnia wymaga od kandydata, jaki poziom językowy, ile punktów z IELTS)

Jeśli już mniej więcej wiesz co chcesz studiować, to zabierz się za przeszukiwanie informacji o uczelniach, opinii na ich temat, cen kursów, rankingów.

Moje podejście do wyboru uczelnii

Długo nie wiedziałam co chce studiować. Mam dyplom magistra z turystyki międzynarodowej i znalazłam kierunek bardzo zbliżony do mojego. Kusiło mnie aby wybrać właśnie ten, bo był na Monash, a to jedna z najbardziej uznawanych i prestiżowych uczelnii, wydawął się łatwy i przyjemny. Do tego praktyki na Fidżi 😀 Głos rozsądku, w moim przypadku Edgar powiedział, że lekko i przyjemnie to już miałam i może warto wybrać coś innego. 😀 Zasadniczo wiedzę i praktykę w dziedzinie turystyki już mam.

Przeglądałam oferty przez około miesiąc, konsultowałam z 3 agentami, robiłam tabelki za i przeciw, po wyborze kierunku analizowałam warunki na 3 różnych uczelniach, które ten kierunek prowadziły i w końcu wybrałam Project Management na RMIT. Był to mój drugi wybór po Turystyce. Wybrałam PM bo jest na SOL, bo opis idealnie pasował do moich zainteresowań i doświadczenia zawodowego zw z prowadzeniem eventów, więc mogłam go jakoś powiązać z planami na przyszłość. W tym też się bardziej odnajduje. 

RMIT wybrałam ze względu na:

  • program (Masters by Coursework)
  • znam RMIT bo chodziam tam na angielski
  • prestiż,
  • lokalizacje,
  • cenę kursu.

Uniwersytety

Kilka polecanych Uniwersytetów

The University of Queensland

Jeden z najlepszych uniwersytetów w Australii jak i na Świecie. Porównując to taki nasz Jagielloński. Znajdziecie tu kierunki ścisłe, techniczne, humanistyczne. Uniwersytet ma kilka, przepięknie położonych campusów w Brisbane. Ceny kursów są wysokie, jedne z najwyższych w Australii. Średnio za rok to $40 000 AUD (za studia magisterskie, biznesowe).

University of Melbourne

To bodajże najlepszy uniwersytet w Melbourne, dobrze plasuje się też w światowych rankingach. Struktura podobna do Monash i UQ. Studia magisterskie z Master of Management to koszt $44 000 za rok.

RMIT

RMIT czyli Royal Melbourne Institute of Technology. To taka nasza Politechnika. Na RMIT możesz studiować wiele ścisłych kierunków, ale też zarządzanie, biznes. Za rok studiów magistrerskich z Project Management płaci się ok. $37 000 AUD. 

Monash University

Monash to jeden z najlepszych uniwersytetów w Melbourne. Tak jak na UQ znajdziecie tu kierunki od prawa po IT. Uniwersytet ma kilka nowoczesnych campusów w całym mieście, organzuje praktyki zagraniczne i cieszy się bardzo dobrą opinią. Cena za rok to $42 000AUD za Master of Management. 

Wybór miasta

Wybór miasta może okazać się równie trudny jak wybór kierunku. Każde z dużych australijskich miast jest bowiem zupełnie inne. Nie każde też da nam wszystko to czego byśmy oczekiwali. Osobiście znam jedynie Melbourne i Sydney. Brisbane i Perth znam z opowiadań znajomych dlatego mój opis będzie dość lakoniczny.

Melbourne

Miasto na południu Australii, 2h od Great Ocean Road. Od 4 mln ludności. Melb jest bardzo multi kulti, więc jeśli jesteś impreozową osobą, lubisz jak dużo się dzieję to Melb jest dla ciebie. Pyszna kawa, MCG, footy, galerie handlowe. Mlebourne tętni życiem 24h na dobę.

Plaże są niestety dość brudne, a kompiele w wodzie o brunatnym kolorze raczej nie należą do moich ulubionych zajęć. Kolejnym minusem jest pogoda. 4 sezony w jeden dzień. I jeśli nie wieżysz to zapraszam. Sam się przekonasz 😀

Sydney

Miasto na wschodnim wybrzeżu Australii. Rozmiarowo podobne do Melbourne. Dużym plusem Sydney jest pogoda, słoneczna, plażowa niemal przez okrągły rok. Do tego Opera i most ikony miasta, prestiż mieszkania w tak znanym miejscu. Plaże również są cudowne, więc po pracy można się opalać i kąpać 😀 Miasto bardzo multikultorowe i bardzo rozrywkowe. Tak jak w Melbourne nie będziesz się tu nudzić. 

Jedyny dość duży minus to ceny. Sydney jest bardzo drogie. 

Brisbane

Brisbane to ponoć prawdziwa Australia. To tu można ją poczuć. Miasto spore, bo ok. 2 mln ludzi, a jednak czuć tu atmosferę odprężenia i relaxu. Niektórzy mówią, że to taka większa wioska. Brisbane leży na wschodnim wybrzeżu, w stanie Queensland, który uważany jest za stan 2 kategorie (no idea why). Klimat jest bardzo przyjemny. Cieplejszy niż w Melbourne i mniej kapryśny. Choć i tu temperatura potrafi spaść do 5 Stopni.

Czas płynie tu wolniej, a plaże i bliskość natury rekompensują brak rozwiniętego życia kulturalnego (choć to nie znaczy, że wcale go nie ma).

Perth

Perth to 2 milionowe miasto na zachodnim wybrzeżu. Dawne miasto górnicze, obecnie bardzo szybko się rozwija i niejedno miasto mogłoby mu pozazdrościć infrastruktury. Klimat jest gorący i suchy, gównie ze wzgledu na bliskość pustyni ale Perth leży też nad Oceanem, który łagodzi nieco ten gorąc. Plaże są przepiękne, a centrum pełne zieleni i parków. Zaraz za miastem rozciąga się pustynia a na północy dzikie wybrzeża. 

Perth to zdecydowanie ciekawy punkt na mapie Australii, godny rozważenia. Plusem sa bezpośrednie loty z Europy. Minusem odlegóść od innych dużych miast Australii. 

KROK II. Aplikacja na studia

Dokumenty:

  • GTE (Genuine temporary entrant) – czyli krótki opis dlaczego ten kierunek, ta uczelnia i ile wniesiesz dla Uniwersytetu. Pamiętaj aby podkreślać silne więzi z krajem ojczystym i że to tam wykorzystasz nowe umiejętności.
  • Personal statement – opis twojej osoby, osiągnięć, ukończonych stódiów, kursów. Ważne abyś zaprezentował się jako wartościowy człowiek, chętny porzeszać wiedzę.
  • Dyplomy – przetłumaczone na angielski + kolorowe kopie oryginałów
  • Resume
  • Rekomendacje – od profesorów, pracodawców
  • Portfolio! (nawet jak nic nie tworzysz to i tak coś tworzysz, ja robiłam spotkania podróżnicze, brałam udział w projektach i to pokazałam w moim portfolio)
  • Wniosek na uczelnie – zazwyczaj ma kilka ston, jest prosty i intuicyjny. Pobierasz go ze strony uczelni lub wysyłasz maila z prośbą o takowy.
  • IELTS – certyfikat językowy na wyższe uczelnie musi być na poziomie Academic, zazwyczaj 6,5 lub więcej. W Polsce taki certyfikat kosztuje ok. 700zł, na wyniki czeka się do 3 tygodni (zaplanuj więc z góry trochę czasu, również aby się przygotować)

 

 

Ubezpieczenie

Rząd Australii wymaga od studentów ubezpieczenia. Na liście jest kilka firm, sprawdzonych i akredytowanych przez Rząd. Uczelnie też proponują swoje ubezpieczenia. Także masz wybór. Bez ubezpieczenia nie dostanie się wizy!!! Ja wybrałam Bupa, ale jak działa to się dopiero okaże.

Aplikacja online i opłata

Aplikacja jest bardzo prosta. Zazwyczaj ogranicza się do założenia konta na profilu wybranej uczelnie (imię i nazwisko, itp.) i następnie załączeniu/załadowaniu plików z wnioskiem, dyplomami, certyfikatami (wszystkich dokumentów jak powyżej). Dodatkowo należy uiścić opłatę za aplikację. Na RMIT 75$ AUD

Po wysłaniu wniosku, jeśli uczelnia wymagać będzie dodatkowych dokumentów z pewnością będzie się kontaktować. Jeśli wszystko jest ok, to po ok. 3 tygodniach do mesiąca powinna pojawić się oferta.

Oferta

Oferta to tak naprawdę plan finansowy naszego kierunku. Uczelnia przysyła ile będzie kosztował wybrany kierunek, ile ubezpieczenie i jaka jest opłata wstępna (jeśli jest). Jedyne z czym możemy się tu nie zgodzić to ubezpieczenie. Jeśli chcemy mieć inne niż proponuje nam uczelnia wówczas deklarujemy, że sami załatwimy ubezpieczenie i prosimy o modyfikacje oferty już bez ubezpieczenia. Po kilku dniach otrzymujemy zmienioną ofertę, którą zatwierdzamy w profilu uczelnii i wpłacasz pierwszą ratę. W moim przypadku $18 200 AUD.

CoE

Confiration of Enrolment jest kluczowym dokumentem, bo bez niego nie możemy aplikować o wizę. Zazwyczaj uczelnia sama wysyła ten dokument bezpośrednio na twojego maila. Trwa to do 7 dni. Ale być może będziesz musiał o ten dokument poprosić mailowo.

KROK III. Aplikacja o Wizę

  • Skan paszportu (w kolorze)
  •  GTE – opis dlaczego ten uniwersytet, taki kierunek, ile ci to da po powrocie do kraju. Szczególnie podkreślaj swój powrót do kraju i jak bardzo jesteś z nim związany. Przekonaj ich, że nie chcesz zostać  w Australii i zależy ci tylko na edukacji. Max. 4 strony.
  •  CoE
  •  Resume
  • Ubezpieczenie – zwróć uwagę na daty. Pamiętaj, że data rozpoczęcia kursu to nie data wjazdu, więc jeśli planujesz wiechać miesiąc wcześniej wykup ubezpieczenie z dodatkowym miesiącem

Krok po kroku

Wchodzisz na Australia Goverment page  ⇒  kilkasz Apply ⇒  Przechodzisz do ImmiAccount  ⇒   tworzysz swoje konto  ⇒ w panelu wypełniasz dane swoje, swojej rodziny (rodziców, rodzeństwa, partnera),

⇒ informacje o edukacji (dyplomy, certyfikaty)

⇒ informacje o innych wizach (tu lepiej nie kłamać bo to łatwo sprawdzić)

⇒ informacje o stanie zdrowia (tu najlepiej zaznaczyć wszystkie pola, jako Zdrowy/lub Brak)

⇒ informacje o Ubezpieczeniu (tu podajemy naszą polisę studencką)

CoE (potwierdzenie, że już dostaliśmy się na studia)

⇒ informacje o zatrudinieniu (takie CV, pamiętaj aby było zgodne z tym co wysłałeś na uczelnie :D)

historia podróży (to chyba najgorszy punkt. 10 lat wstecz, wszystkie odwiedzone kraje. Ja wpisałam te których granice przekraczałam drogą powietrzną, bo w Schengen i tak tego się nie rejestruje, a wypisanie wszystkich podróży byłoby koszmarem).

Czas na otrzymanie wizy to od 2 tygodni do miesiąca, ale przy studiach wyższych aplikować można dopiero na 3 mc przed rozpoczęciem kursu, jest to więc trochę stresujące, bo mamy już studia opłacone, a na wizę czekamy.

Koszt: $575 AUD

 

Koszt

$575               visa

$76 800        RMIT PM (cały program)

$2 300          BUPA

Około 212 000 PLN 

 

W naszym przypadku ten koszt był większy, bo Edgar też musi mieć ubezpieczenie i wizę. Plus musiał wyrobić Biometric (odciski palców) w Paryżu.

Pytania?

Jeśli macie jakieś pytania, wątpliwości, nie wiecie jak wyszukać kurs lub jakiego agenta wybrać, i czy wogóle to nie wahajcie się pisać. Postaram się każdemu odpisać w miarę możliwości.

A jeśli interesuje was Work&Holiday visa to też piszcie śmiało. Teraz się trochę pozmieniało, ale tylko na lepsze 😀

Sorry za błędy ortograficzne laughing

Przeprowadzka do innego kraju. Lista rzeczy do zrobienia.

Polska vs. Australia – różnice i podobieństwa

WSTĘP

Coś o opinii na początek.

Poniższy post, jak i wszystkie inne zawierają moją prywatną opinię na dany temat. Moja opinia nie jest ani lepsza, ani gorsza od Twojej (takie rozróżnienie nie istnieje). Moja opinia może być po prostu INNA niż Twoja.

Dlaczego o tym piszę? Zauważyłam, że jest pewna grupa odbiorców, którzy albo odbierają moje teksty bardzo personalnie, albo mają niepohamowaną potrzebę wyrzucenie z siebie pokładów negatywnych emocji, wynikających jak sądzę z niezadowolenia ze swojego życia.

Dlatego zanim napiszesz komentarz Pamiętaj, że na moim blogu nikt nikogo nie oczernia, nie ocenia, nie hejtuje. Każdy za to może wyrazić swoją, INNĄ (niż moją) opinie.

Buziaki 🙂

Czy Polska ma  w ogóle coś wspólnego z Australią?

Wiadomo, że pod wieloma oczywistymi względami Polska nigdy jak Australia nie będzie, ani Australia, jak Polska. Nie mamy palm (warszawska się nie liczy), ciepłego morza z rekinami (:P), niespotykanej nigdzie indziej fauny. Tu od razu napisze dla obrońców Polski, że oczywiście nasza ojczyzna też piękna, inna, bogata w historię, której w Australii zwyczajnie nie ma. A ta co była skrupulatnie jest zamiatana pod dywan. 

Z Australią mamy co nieco wspólnego. Modne stało się zdrowe jedzenie, bycie fit i męskie brody (tu niestety panowie przeczytali chyba tylko połowę artykułu pt. jak udawać Wikinga, bo sama broda to nie wszystko :D) . Obawiam się, że tutaj podobieństwa się kończą.

Różnica między Polską, a Australią której zapewne nigdy nie zmienimy.

Ciężko będzie dogonić Australię pod względem ekonomicznym. To pewne. Chyba, że rozwiniemy sektor edukacyjny. Dojąc studentów międzynarodowych jak krowy na łące, a w zamian dając im niski poziom edukacji, ale za to w Europejskim kraju (tak mniej więcej działa system edukacji w Australii, ale to długi temat i na kiedy indziej). Do niedawna wydawało mi się, że jest jednak coś dobrego co na Polską ziemię można by przenieść, i że jest to możliwe. Co to takiego? Nastawienia do drugiego człowieka, szczególnie w kontakcie klient – ekspedient/sprzedawca.

W Australii sprzedawca wita cię uśmiechem, pytaniem Jak się masz (nawet jeśli ma to w dupie, miło to usłyszeć), jak może pomóc. Na tym obsługa się nie kończy. Zagaduje, dopytuje jak ci mija dzień i czy jedzenie smakowało. W opozycji, tutaj ani dzień dobry, ani uśmiechu, nic. Zaraz podniosą się głosy, że pewnie w złe miejsca chodzę. Oczywiście, że nie wszędzie tak jest, i że generalizacja nie jest dobra. Są wyjątki od reguły. Niemniej to malutki odsetek w porównaniu z większością.

Dlaczego Polska nie dogodni Australii?

Obsługa klienta to najważniejszy element pracy. Jeśli jest na niskim poziomie klientów tracimy. Logiczne. W Polsce jednak doszło do pewnego wypatrzenia. Zdecydowana większość pracowników ma potencjalnego klienta w dupie (nie ci co mają własne firmy, oczywiście, ci uwijają się jak pszczółki). W innym kraju po prostu poszlibyśmy do innego sklepu/szpitala/restauracji. Tutaj nie mamy za bardzo wyboru, bo idziemy gdzie indziej, a tam powtórka z rozrywki.

Przykład:

Australia

W Melbourne weszliśmy do sklepu Tesli. W japonkach, szortach, nieco spoceni. Ekspedientka z wielkim uśmiecham oprowadziła nas po sklepie pokazując poszczególne samochody, tłumaczyła skomplikowaną specyfikę zawieszenia, zaproponowała ściągnięcie aplikacji, na którą wysyłać będzie do nas nowości. Traktowała nas jakbyśmy mieli za chwile kupić samochód za pół miliona dolarów. I wiecie co? Jeśli będzie mnie kiedyś stać na drogie auto to kupię właśnie Teslę. Dzięki takiej, a nie innej obsłudze.

Polska

Szukałam butów na specjalną okazję. Poszłam do Starego Browaru w Poznaniu. Jak wiadomo część sklepów jest bardzo droga dla przeciętnego Polaka. Niemniej jak wchodzę do danego sklepu zdaję sobie sprawę, że może być drogo. Skoro już weszłam to znaczy, że chce coś kupić, a nie że się zgubiłam. „Obsługa” wygląda tak: wchodzę, mówię dzień dobry (choć to ona/on powinien mnie powitać), zero odpowiedzi, rozglądam się mimo wszystko, kontem oka widzę jak ekspedientka taksuje mnie wzrokiem, widzi trampki, szorty, ocenia. Wnioskuje, że nie warto nawet powiedzieć dzień dobry. Wychodzę, a ona traci klienta. Kolejne zakupy zrobię online.

I to nie jest pojedynczy przypadek. Niemal w każdym sklepie, do którego weszłam sytuacja była podobna.

Dopóki będziemy traktować w taki sposób potencjalnego klienta nigdy do standardów Australijskich się  nie zbliżymy. A już nie porównując do innych państw, czy nie było by milej po prostu okazywać jakieś ludzkie uczucia od czasu do czasu. Trochę empatii. Rozumiem, że się nikomu nie chce wysilać za minimalną krajową, ale wydaje mi się, że można czerpać większą radość z pracy będąc miłym, pogodnym, pomocnym. Jak nie dla pieniędzy to dla własnej satysfakcji dobrze wykonanego zadania.

Polska

Polska ma jednak coś czego Australia nigdy mieć nie będzie.

Historię. Bogatą, długą, bolesną. I to dzięki tej hostorii jesteśmy narodem tak zjednoczonym i w chwilach trudnych, jak chociażby pandemia Covid-19 (2020) działamy dla wspólnego dobra, dbamy jeden o drugiego. W Australii trochę tego brakuje. Takiego uczucia jedności. I nie ma co się dziwić. Co australijczykow jednoczyć? Australia to kraj zbudowany na emigrantach, z każdego zakątka Świata. Dzieli ich historia, kultura, obyczaje, kuchnia, poglądy religijne, języki, nastawienie do pracy, kobiety, zwierząt.

I mimo, że Australia chucznie krzyczy, że jest krajem emigrantów, ci ludzie nie tworzą jedności. I systuacja z pandemią Civid 19 boleśnie to potwierdziła. Emigranci bez stałego pobutu zostali pozostawieni sami sobie, studentom, którzy wnoszą ogromny wkład finansowy w ekonomię kraju (edukacja to 3 najsilniejszy sektor gospodarczy napędzający kraj) pokazano drzwi, a Premier osobiście powiedział, że jak „ich nie stać na pobyt w Australii to mają wracać do domu”.

Polska więc nie jest może najlepszym krajem do życia, ale Australia też nie. Zasadniczo będąc emigrantem zawsze jest się obywatelem drugiej kategorii.