fbpx
Apteczka podróżnika – strefa równikowa

Apteczka podróżnika – strefa równikowa

Apteczka podróżnika

Apteczka to element niezbędny w podróży. Niezależnie gdzie się wybierasz apteczkę należy zabrać. Niemniej, wybrany kierunek deerminować będzie skład naszej apteczki. Istnieje grupa leków niezbędnych na każdej szerokości i długości geograficznej, ale są też leki, które szczególnie przydadzą nam się w konkretnych warunkach klimatycznych. Pamiętaj, że każdy kraj jest inny i wymaga innego przygotowania. Dlatego poniższy poradnik jest bardziej wskazówką, jakie podstawowe leki należy zabrać. Niemniej każdy powinien udać się do lekarza Medycyny Podróży w celu wnikliwej konsultacji i analizy kraju, do którego się wybiera.

Strefa równikowa

Strefa równikowa, a wg Koppena strefa tropikalna, rozciąga się na północ i południe od równika. Wyróżnia się wilgotnym klimatem, wysokimi temperaturami i dwiema porami roku: suchą i deszczową. Im bliżej równika tym wilgotniej, goręcej, a wszystko dzięki deszczom zenitalnym w tej strefie. Kraje strefy równikowej to między innymi: Indonezja, Malezji, Kongo, Gabon, Camerun, Brazylia, Wenezuela, Colombia, część Meksyku, Tajlandii.

Strefa równikowa jest w znacznej mierze pokryta bujnymi lasami deszczowymi, o bogatej faunie i florze. Często nam, przyjezdnym nieznanej, a co za tym idzie – niebezpiecznej. Wysokie temperatury również sprzyjają rozwojowi najróżniejszych drobnoustrojów, bakterii, wirusów, na które osoby z poza tej strefy klimatycznej mogą nie być odporne.

Co więcej, kraje strefy równikowej to w dużej mierze kraje rozwijające się lub skrajnie ubogie, o ograniczonym dostępie do wody pitnej, edukacji, elektryczności. Często systemy kanalizacyjne są niezwykle prowizoryczne, brak też zrównoważonej gospodarki odpadami, dlatego ścieki często trafiają do pobliskich zbiorników wodnych lub okolicznych rzek, z których mieszkańcy czerpią wodę.  Odpady nie są segregowane tylko wyrzucane do lasu, gdzie ulegają powolnemu rozkłdowi, nierzadko powodując skażenie substancjami chemicznymi, które później przenikają do wód gruntowych.

PODSTAWOWE ZASADY HIGIENY TROPIKALNEJ

Stosowanie odzieży ochronnej po zachodzie Słońca (długie spodnie, długie rękawy, pełne obuwie).

Stosowanie środków odstraszających owady (repelenty) rozpylanych na skórę kilkukrotnie w ciągu dnia i nocy.

Stosowanie moskitier podczas snu w porze nocnej i siatek w oknach.

Unikanie kąpieli w otwartych słodkowodnych zbiornikach wodnych.

Unikanie chodzenia boso lub w odkrytych sandałach poza otoczeniem hotelu.

Stosowanie pełnego obuwia trekkingowego podczas wycieczki do lasu tropikalnego.

Używanie do picia wyłącznie wody przegotowanej/mineralnej (wody butelkowana, puszkowana).

Nie używanie kostek lodu do napojów.

Nie spożywanie surowych produktów spożywczych przechowywanych w lodzie.

Mycie zębów wyłącznie w wodzie przegotowanej lub mineralnej.

Mycie lub dezynfekcja rąk przed każdym posiłkiem, suszenie rąk bez użycia ręczników z tkaniny.

Unikanie spożywania mleka, mięsa, sera, majonezu, lodów, śmietany, masła i surowych lub niedogotowanych jaj.

Mycie i obieranie ze skórki tropikalnych owoców i warzyw.

Nie spożywanie potraw przygotowanych w złych warunkach sanitarno-higienicznych lub pochodzących z niewiadomego źródła.

Unikanie odwiedzania targowisk z żywymi zwierzętami.

Unikanie kontaktu z przypadkowo napotkanymi zwierzętami (na Bali psy przenoszą pasożytniczą chorobę skóry).

Unikanie przypadkowych kontaktów seksualnych i stosowanie środków zabezpieczających przed chorobami przenoszonymi drogą płciową.

Zmiana soczewek kontaktowych po każdej kąpieli w morzu, oceanie lub basenie hotelowym.

Ochrona przed promieniowaniem słonecznym:  stosowanie nakrycia głowy, okularów przeciwsłonecznych i kremu przeciwsłonecznego z filtrem (SPF min. 30).

 

Apteczka dla strefy tropikalnej

Na wstępie dodam, że jestem przeciwniczką antybiotyków (czy wiesz, że twój organizm regeneruje się ponad 3 miesiące po antybiotykoterapii?). Dlatego odradzam kupowanie i stosowanie tego typu leków w krajach rozwijających się i to bez konsultacji z lekarzem. Jedyny antybiotyk, który zabieram w podróż to lek na tzw. biegunkę podróżnych, zapisany przez lekarza Medycyny Podróży z dokładnym opisem dawkowania.

Leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe

  • Ibuprofen
  • Paracetamol (pamiętaj, dawka powyżej 20g/dobę może być śmiertelna)

Leki przeciwbakteryjne

  • Sulfacetamid 10%: krople do oczu
  • Octenisept – na rany
  • Furagina – na zapalenie drug moczowych

Leki zapobiegające chorobie
lokomocyjnej

  • Dimenhydrinat (Aviomarin/Dramamine)

Leki przeciwbiegunkowe

  • Xifaxan: tabl. 200 mg  (na receptę, ale bardzo dobry)
  • Nifuroksazyd, Loperamid
  • Węgiel aktywowany – nie wszędzie dostępny, a często „ratuje życie”. Pomaga również w zwalczaniu grypy. Dr Jerzy Jaśkowski wyjaśnia jak stosować węgiel.
  • Elektrolity – można dostać w postaci tabletek musujących.
  • Leki osłonowe – UWAGA! Kup takie, które nie muszą być w lodówce!

Środki przeciw komarom

  • Repelenty na skórę i odzież : Mugga, Autan
  • Olejek z drzewa herbacianego (tea tree oil) – super się sprawdza na komary, jest też dobry na włosy

Leki przeciwuczuleniowe

  • Calcium: tabl. musujące
  • Fenistil: żel do stosowania na skórę po
    ukłuciach owadów, oparzeniach
    słonecznych, pokrzywkach alergicznych

Damska apteczka

  • Tampony
  • Żel Provag
  • Tabletki antykoncepcyjne
  • Prezerwatywy

Leki rozkurczowe

  • No-Spa

Dodatkowe 

  • Termometr lekarski
  • Okulary przeciwsłoneczne/czapka/chustka na głowę
  • Krem z filtrem UV 15 lub więcej
  • Krople do oczu – szybko wysychają w wysokich temperaturach
  • Krople do nosa – uwielbiam te w żelu – Oxalin, zawsze mam ze sobą
  • Pantenol – na oparzenia słoneczne lub żel z Aloe Vera super łagodzi wszelkie podrażnienia skóry. Plus na oparzenia słoneczne bardzo dobrze działa śmietanka – nakładamy na czerwoną skórę, czekamy do wyschnięcia. Śmietanka wyciąga ciepło ze skóry. Stary, ale dobry i sprawdzony sposób na oparzenia słoneczne.
  • Mały płyn do odkażania rąk – szczególnie przydaje się w środkach transportu, jak samolot, prom, bus, gdzie musimy korzystać z toalet publicznych.
  • Butelka z filtrem węglowym – nie wszystko przefiltruje, ale zawsze trochę wodę oczyści.

Malarone

Malarone to lek na malarie i zdania co do jego przyjmowania są bardzo podzielone. Osobiście uważam, że należy skontaktować się z lekarzem medycyny podróży (Tutaj znajdziesz listę) , który doradzi czy i jak brać, w zależności od kierunku. Ja do Indonezji dostałam Malarone jako lek „w kieszeni”, czyli biorę jedynie po wystąpieniu objawów i pędzę do szpitala. 

Wwożenie leków, a prawo celne

Leki na receptę, ale czasami i te wydawane bez recepty mogą być problematyczne w podróży, a za próbę wwiezienia ich na teren danego kraju mogą nas czekać niemiłe konsekwencje. W niektórych krajach  Azji za posiadanie narkotyków można nawet dostać karę śmierci!!! Dlatego warto zapoznać się wcześniej z regulacjami dotyczącymi wwożenia leków do kraju, do którego się wybieramy plus państw tranzytowych! Przydatna może być strona  Międzynarodowej Rady Kontroli Narkotyków (INCB).

Certyfikat Medyczny

Warto mieć ze sobą Certyfikat Medyczny w języku angielskim. Brzmi tajemniczo i często lekarze nie mają pojęcia jak taki dokument wystawić. Warto więc udać się do lekarza Medycyny Podróży, jednak każdy lekarz powinien być w stanie taki dokument wystawić, po objaśnieniu co ma zawierać. Certyfikat wystawia się dla leków na receptę i takich przyjmowanych na choroby przewlekłe, które wwożone są w niestandardowych ilościach (czyli głownie też leków na receptę).

Co musi się w nim znaleźć?

  • twoje dane (dla kogo przeznaczone są leki)
  • nazwy leków (ich łacińskie nazwy)
  • dawki leków
  • podpis i pieczątka lekarza

Dodatkowe informacje

Przed podróżą do krajów „egzotycznych” warto zapoznać się z zalecanymi, a czasem też wymaganymi szczepieniami. Niektóre należy rozpocząć już na 3 miesiące przed wyjazdem!!!

Ubezpieczenie to kolejna ważna sprawa przed wyjazdem. Nie bagatelizujmy tego, nie zasłaniajmy się młogym wiekiem czy brakiem problemów zdrowotnych. Wykup pożądne ubezpieczenie. O tym jak ważne jest ubezpieczenie i jak je wybrać pisałam tutaj. 

A jak wygląda wasza apteczka podróżna? I czy faktycznie wam się przydała? 

Jak się przygotować na ROAD TRIP po Australii.

Jak się przygotować na ROAD TRIP po Australii.

Australia to rozległy kraj. Można ją zwiedzać latając samolotem z jednego miasta do drugiego, ale najlepiej jest wypożyczyć auto lub camper van. Road trip jest bardzo popularną formą podróżowania, niemniej ogromny dystans między większymi miastami, zmienne warunki pogodowe, ruch lewostronny wymagają od nas przygotowania się do takiej wyprawy. 

 

Jak się przygotować i co zabrać? Dowiecie się w tym poście.

Zrobiliśmy już kilka mniejszych road tripów po Victorii, Tasmanii i Far North Queensland. Nigdy jednak nie spędziliśmy więcej niż 4 dni w trasie. Road trip jaki mamy przed sobą, to nie tylko wakacje, ale głównie przeprowadzka. 15 lutego wyjeżdżamy z Melbourne i jedziemy do Gold Coast. Przed nami ok. 2000 km, 3 stany, tereny na których niedawno szalały pożary.

 

Auto/Campervan

Jeśli planujesz kilkutygodniowy lub kilkumiesięczny road trip to najlepiej jest kupić auto lub małego busa z łóżkiem. Weźcie jednak pod uwagę, że takim busem – ogórkiem żadnego offroad’u nie zrobicie, prędkości też nie rozwiniecie zawrotnej (ograniczenia są i tak to 100km/h więc w sumie nie ma znaczenie).

Przy wyborze samochodu warto zwrócić uwagę na kilka spraw. Najlepiej kupić auto z RWC (Road Worthy Certificate), czyli takim naszym przeglądem, jeśli auto tego nie ma, zaraz po zakupie musicie taki przegląd zrobić (ok. $150) i mechanik na bank wam znajdzie jakieś pierdoły do wymiany tylko po to żeby was wykasować, bo bez RWC nie można wyjechać na drogę. Aut z RWC jest niewiele i głownie dealerzy takie sprzedają, ale my po miesiącu szukania od osób prywatnych i po tuzinie aut z sylikonem w silniku, kupiliśmy od dealera. Zapłaciliśmy więcej, ale mieliśmy komplet dokumentów. Auto musi być też zarejestrowane, a cena zależy od wieku i ilości cylindrów (przynajmniej w Victorii).

Koszt: RWC – ok. $150-200 

REGO – ok. $350 za 3mc

Auto – Toyota RAV4 z 2008 $6000

Auta w Australii zazwyczaj mają zatrważający, dla nas Europejczyków przebieg. Jak stąd do księżyca. I to nie metafora. Ale nie ma się co przejmować. Większość aut jest dość wytrzymała. Najpopularniejsze samochody (czyli takie do których będzie łatwo znaleźć części) to: Toyota, Mitsubishi, Subaru, Holden (Bóg wie co to za marka), Nissan i Suzuki.

Jeśli przyjeżdżacie na krótko to najlepiej jest wypożyczyć auto lub van. Polecane i sprawdzone wypożyczalnie:

Jucy

Vroom Vroom Vroom

Trailer

Przygotowania do przeprowadzki – road tripa zaczęliśmy jakieś 2 miesiące przed wyjazdem. Głownie dlatego, że musimy tu pozamykać różne sprawy, jak wypowiedzenie w pracy, dokumenty z uczelni, itp. Kupiliśmy też mały trailer na bagaż i to zajęło nam większość czasu. Przypuszczam jednak, że nikt z was nie będzie z trailerem podróżował, ale jeśli tak to najlepiej jest szukać na Facebooku – Marketplace i najlepiej wybrać małą przyczepkę 6×4, bo takiej nie trzeba rejestrować (nie ma homologacji na hak).

 

16 przydatnych rzeczy, które musisz zabrać na wyjazd samochodem po Australii:

1. Woda 

Woda z kranu jest w większości kraju zdatna do picia. Problem jednak jest taki, że nie wszędzie wodę znajdziecie. Dlatego dobrze jest się zaopatrzyć w duże baniaki na wodę. Szczególnie jeśli jedziecie w Outback. Znajdziecie takie baniaki w Bunnings czy nawet Target. Warto też mieć ze sobą mały cooler na mniejsze butelki.

2. Mapa

Nie wszędzie w Australii jest zasięg, dlatego jeśli zawiedzie was googlowy GPS na ratunek przyjdzie papierowa mapa.

3. Krem z filtrem

I to takim 50+, bo słońce jest tutaj niewiarygodnie silne. Wystarczy 20 minut i skóra spalona na raka. Plus krem/gel z aloesem. Tutaj takie żele są bardzo tanie. Całą dużą tubkę dostaniecie za $5, a załagodzi poparzenia, kiedy przesadzicie z opalanie.

4. Olejek herbaciany i spray na komary

Osobiście nie cierpię olejku herbacianego. On nie pachnie, a śmierdzi, ale tutaj to HIT. Aussie używają go na porost włosów, łupież, zranienia, ale i przeciw komarom. Ponoć olejek waniliowy też odstrasza komary, ale to kolejny zapach, za którym nie przepadam, więc zostają mi zwykłe spraye 😀

5. Olejek kokosowy

Kolejny hit na wszystko. Olejek kokosowy można spokojnie użyć do gotowania (organiczny), ale inny trik to ochrona włosów przed słoną wodą. Nałóż kilka kropel olejku na włosy i nie musisz martwić się przesuszeniami. Plus super nawilża.

6. Paw Paw Cream

Największy hit Australii. Paw Paw to krem ze sfermentowanej papai (coś nas łączy, też  lubią sfermentowane rzeczy :D). Paw Paw jest dobry na wszystko. Nawilży skórę, usta, pomaga na niewielkie zranienia, oparzenia, a także ukąszenia owadów. O co tutaj nie trudno. Paw Paw w czerwonej tubce znajdziecie niemal  w każdym sklepie czy aptece. Koszt to ok. $3. Warto też kupić na prezent 😀

7. Karta SIM

Znajomi polecają Telstra. My mamy Optus i zobaczymy jak się sprawdzi. Ponoć Telstra ma największe zasięgi. Za kartami nie ma co się specjalnie rozglądać. W Australii są zasadniczo 3-ej monopoliści, a ceny są niemal identyczne.

8. Papier toaletowy i mydło

Niby oczywiste, a tak często o tym zapominamy. Toalety w Australii, to moim zdaniem najsmutniejsze co mi się w podróży przytrafiło. Ba, nawet nie w podróży, często toalety w centrach handlowych wołają o pomstę do nieba. Bród i smród. Dobrze jest mieć swój papier, mydło i mały ręcznik.

9. Prowiant 

Jako prawdziwa poznanianka nigdzie nie ruszam się bez: kabanosów, jajek i kanapek. Niestety zw względu na temperatury przewożenie mięsa czy jajek nie jest najlepszym pomysłem. Polecam za to owoce, warzywa, batony zbożowe, zupki chińskie.  Możecie się też zapatrzeć w lodówkę samochodową, która działa na baterii z auta. Niestety już kilku moich gości w hotelu trzeba było ładować bo lodówka przez noc „zjadła” całą baterię i auto nie chciało ruszyć.

10. Ubezpieczenie

O ubezpieczeniach pisałam tutaj. Historia z wczoraj (22.01.20): dwóch turystów z Chorwacji uderzył piorun na tarasie widokowym w Blue Mountains koło Sydney. Dla tych co nie wiedzą, Blue Mountains to takie nasze góry Stołowe, więc oczywiście potrzebny był śmigłowiec. Pobyt w szpitalu to koszt średnio $6000, czyli jakieś 16000 zł za DZIEŃ, plus przelot śmigłowcem, leki, itp. Moje ROCZNE ubezpieczanie w wysokości 100 000 euro KL to koszt 1800 zł. Także sami sobie policzcie co się bardziej opłaca.

11. Czołówka – latarka 

Przyda się na pewno. Szczególnie w Queensland, gdzie jest pełno węży, pająków i innych insektów. Mi zdarzyło się na węża nadepnąć, bo wyszłam do ogródka w Port Douglas (super dżungla) po ciemku. Głupio!. Latarka przyda się w wielu sytuacjach więc warto sobie taką sprawić. Plus dodatkowe baterie. 

12. Ubrania na wszystkie pory roku

Szczególnie w Melbourne. Temperatura potrafi spaść z 34*C do 17*C w zaledwie dwie godziny. Nie żartuję. Chociażby wczoraj (22.01). Po południe mieliśmy burze piaskową, a wieczorem ulewę. Dzień wcześniej gradobicie (grad wielkości piłek golfowych). Zabierz: kurtkę przeciwdeszczową, ciepłą bluzę lub koszulkę termiczną, buty trekingowe, obuwie ochronne do pływania (nie chcesz nadepnąć na nic jadowitego), czapkę/kapelusz, długi rękaw do dżungli (mieszkają tam takie słodkie muszki, które lubią pić krew a potem siusiać w ranę – ohyda, wiem. A swędzi jak cho***).

13. Okulary przeciwsłoneczne

I to porządne, w sensie dobrze przyciemnione. Wierzcie mi, po całym dniu na dworze bez okularów oczy będą bolały, będą suche. Dobrze jest też zabrać jakieś krople nawilżające, bo w gorącym klimacie, oczy będą wysychać jeszcze szybciej.

14. Apteczka

A w niej: leki na biegunkę, kapsułki musujące na odwodnienie, tabletki przeciwbólowe, Panthenol na oparzenia, plaster w sprayu (kup w Polsce, bo tutaj ta technologia jeszcze nie dotarła :D), tabletki antykoncepcyjne, prezerwatywy (życie seksualne Australijczyków jest dość „rozwiązłe”, wielu ma po kilkanaście lub więcej partnerów/rek seksualnych. To sprzyja roznoszeniu chorób wenerycznych, a jeśli podróżujesz solo to wiadomo, że prezerwatywy mogą się przydać).

15. Własną playlistę

Radio nawet w Melbourne odbiera tylko dwie stacje, a jak pada to już wcale nie posłuchasz muzyki, tylko co najwyżej trzasków z odbiornika. Im dalej od miasta tym gorzej. Inna sprawa to to co w tym radiu leci. Mój gust muzyczny nie jest jakiś wyrafinowany 😀 ale tutaj mają swoje 10 hitów i to leci w kółko. Także wypal sobie kilka CD, albo zgraj na PenDriva swoje ulubione piosenki i będziesz uratowany/a. Plus jakiś głośnik się przyda lub taki adapter do zapalniczki samochodowej do którego podłączasz PenDrive. W każdym chińskim sklepie dostaniesz taki adapter za jakieś $30.

16. Zestaw kuchenny

Sztućce, talerze, kubki, palnik gazowy (choć obecnie – styczeń 2020, w wielu częściach kraju jest zakaz rozniecania ognia), aczkolwiek na polach kempingowych często jest kuchnia albo grill, z jeden garnek lub patelnia. Na zupki chińskie mały garnek w zupełności wystarczy. 

17. Dodatkowy kanister z paliwem i narzędzia

Warto mieć podstawowe narzędzia (ładowarkę do akumulatora, pompka, duck tape – super mocna taśma) do naprawy czy wymiany opony. 

18. Przydatne aplikacje

Do szukania pól namiotowych i campingów – Aplikacja WikiCamps

Alerty o rekinach przy brzegu – Dorsal 2.0

Pogoda – The Bureau of Meteorology

Alerty pożarowe można śledzić na stronach poszczególnych stanów:

Numer alarmowy w Australii to 000.

A co wy zawsze macie w podróży?

Białe szaleństwo, czyli gdzie na narty w Europie?

Białe szaleństwo, czyli gdzie na narty w Europie?

Wstęp o duperalach

Zima zbliża się wielkimi krokami, a co za tym idzie sezon narciarski. Mnie w tym roku niestety ominie, ale wierze, że przyjdzie taki dzień kiedy ośnieżone Alpy będę mieć w zasięgu krótkiego lotu i na narty będę mogła iść zawsze, kiedy przyjdzie ochota.smile

Na nartach jeżdżę od 5 roku życia. Jest to moja największa pasja, zaraz po podróżowaniu. Właściwie postawiłabym je na równi smile Narciarstwo (i żeglarstwo) to jeden z tych sportów, do którego rodzice nie musieli mnie zmuszać, i z którym wiąże się wiele cudownych historii.

W Zakopanem, na Kalatówkach stawiałam „pierwsze kroki” i to tam po raz pierwszy ktoś mi się oświadczył tongue-out

Było to bodajże w 95′ lub 96′. Oboje mieliśmy po 5 czy 6 lat. Zimowe wakacje spędzaliśmy razem, na Kalatówkach właśnie. Jeździliśmy na nartach i graliśmy w ping ponga. Któregoś dnia rudowłosy chłopiec powiedział, że kiedyś będę jego żoną. Moja reakcja: uciekłam z płaczem tongue-out Nikt nie chce słyszeć takich rzeczy w wieku 6 lat tongue-outlaughingZ jakiegoś powodu jest to jedna z tych śmiesznych, rodzinnych historyjek, które przytacza się z okazji Świąt Bożego Narodzenia lub urodzin. Zabawne, że kilka lat później, będąc nastolatką myślałam, że może to nawet nie taki głupi pomysł. Lubiłam tego chłopca, do teraz jesteśmy znajomymi. Choć już bardziej w wersji online. Niemniej kubeł zimnej wody spadł na mnie szybciej niż mogłam przypuszczać. Po ok. 10 latach, kolega stwierdził, że lubi bardziej moją siostrę niż mnie tongue-out W tamtym momencie nie zdawałam sobie sprawy, że usłyszę to jeszcze przynajmniej kilka razy w życiu tongue-out Ale tego pierwszego chłopca było mi najbardziej szkoda laughing haha

Pamiętam, że „śpiewał” mi piosenkę bardzo łamanym angielskim. Po latach udało mi się tę piosenkę znaleźć. Nie wiem jakim cudem tongue-out Teraz, za każdym razem kiedy słyszę „Big big world” by Emila  wspominam tego rudowłosego chłopca z Kalatówek.

Najlepsze* resorty narciarskie w Europie

*moim zdaniem

Poniżej prezentuję listę najlepszych, moim zdaniem resortów narciarskich w Europie. Znajdziecie poniżej informacje o cenach skipassów, przydatne linki, krótkie opisy każdego z resortów, plusy i minusy. Moim numerem jeden jest Sella Ronda we Włoszech. Niemniej jednak starałam się wybrać jeszcze kilka innych miejsc. Niemniej jednak, lista odwiedzonych miejscówek jest długa, więc jeśli masz pytania o jakieś konkretne miejsce to pisz śmiało. Być może będę w stanie ci pomóc. 

ITALY – SELLA RONDA

Sella Ronda to właściwie cały region w Dolomitach. W skład, którego wchodzą takie miasta jak Canazei, Cal di Fassa, Arabba, Val Gardena, Alta Badia. Każdy kto choć trochę jeździ z pewnością słyszał o tych miastach. Wszystkie te miasta połączone są siecią wyciągów.

UWAGA! 1200 km tras!

Dokładnie tak. A jeździ się wokół masywu Gruppo Sella i aby zrobić całą pętlę potrzeba ok 6h, dla wprawnego narciarza. Jest więc gdzie jedźcie.

Przydatne info:

Najlepszy termin: koniec lutego/początek marca (dni są dłuższe, pogoda słoneczna, ceny skipassów dużo tańsze).

Najlepsza miejscówka: dla mnie: Campitello – cudowne, małe miasteczko z typową, włoską architekturą, dobrymi restauracjami i co najważniejsze kolejką Col Rodella, która zabierze cię na sam początek tras zjazdowych.

RADA: Nie każda miejscowość położona blisko Sella Ronda ma bezpośrednią kolejkę linową, która zabierze cię na trasy. Polecane miejscowości, bez potrzeby dodatkowego transportu to: Campitello, Canazei, Arabba, Val Gardena, Alta Badia. 

Dojazd: autem ok. 15h, nejlepiej zrobić nocny przejazd, czyli wyjazd ok 3,4 rano, tak żeby dojechać na późne popołudnie. 

Najlepsza pizza Calzone: Pizzeria Ristorante a Canazei L’Ostaria Da Besic 

Nocleg: najkorzystniej wychodzą prywatne kwatery, czyli tzw apartamenty. Wynajmuje się całe mieszkanie, bez wyżywienia ale z kuchnią. Ceny są bardzo konkurencje i właściwie zbliżone do cen w polskich hotelach w sezonie. Jak szukać takich okazji? Obecnie popularne jest airbnb, ale ja polecam też staromodną metodę – czyli kontakt z miejscową informacją turystyczną i krótki mail z prośbą o listę prywatnych kwater na x osób, w x terminie. Ja tak znajduję bardzo ciekawe okazje.

Drink: Bombardino – omg najlepsze na Świecie. Szczególnie na jednym z tych restauracyjnych tarasów, na stoku, w pełnym słońcu. Bombardino to Brendy + Advocaat + śmietanka, podawane na ciepło.

FRANCE – RISOUL

Risoul to resort położony wysoki we francuskich alpach. Kilka hoteli, sklepów i przepiękne widoki. Słoneczna pogoda niemal gwarantowana.

+ bardzo dobre warunki (trasy, wyciągi, restauracje),

+ pogoda, w marcu codziennie świeciło Słońce. UWAGA! Używaj kremu z filtrem. Koleżanka skończyła z poparzeniami 3 stopnia, i to już pierwszego dnia.

wysokość nad poziomem morza – hotele są na prawie 2000 m npm, co dla osób z chorobami serca może być dość niekomfortowe, a nawet niebezpieczne. Dla mnie było to 2 dni krwotoków z nosa i koszmarnej migreny z utratą przytomności.  Więc jeśli twoje serce jest słabe lepiej wybierz resort położony nieco niżej.

dojazd – samochodem to dobre 21h jazdy, lub dwa dni z noclegiem; autokarem 24h, ale był to mój największy koszmar i nigdy więcej bym tego nie zrobiła.

-/+ Ceny – dla mnie dość drogo, ale jak wiadomo, cena to pojęcie względne i to co dla mnie jest drogie, dla ciebie może okazać się tanie.

Warto sprawdzić poniższe linki:

Risoul official page

Ceny Skipass’ów 

 

Zell am See & Kaprun – Austria

 

Jeśli Włochy czy Francja to trochę za daleko to polecam Zell am See w Austrii. Jest to sporej wielkości resort narciarki, z dobrze przygotowanymi stokami, nowoczesnymi wyciągami i dość dobrym zapleczem restauracyjno-hotelowym. Największą różnicą między Włochami, a Austrią jest cena. Austria, w mojej opinii jest droższa. Jest za to bliżej niż Sella Ronda.

Ilość tras jest jednak mniejsza niż na Sella Rondzie. Są niemniej dobrze przygotowane. Co do pogody, to może być kapryśna. Z kilku wyjazdów do Austrii, wszystkie wspominam raczej z kiepską pogodą (styczeń/luty), ale być może to przypadek.

 

+ Odległość – relatywnie blisko, dobry dojazd autostradami przez Niemcy.

+ Ceny – konkurencyjne do polskich resortów

+ 408 km tras plus jazda na lodowcu Kitzsteinhorn, gdzie właściwie zawsze jest śnieg. 

– Pogoda – często kapryśna w początkach roku, marzec często słoneczny, ale ryzyko rozmokniętego śniegu pod koniec dnia. Choć przy obecnych zmianach klimatu to ciężko cokolwiek powiedzieć.

 

Strona Ski resortu – Zell am See

 

Miejsc na zimowe szusowanie w Europie jest sporo. Również w Polsce mamy kilka ciekawych opcji.

Wymienione powyżej to tylko jedne z wielu resortów narciarskich. Osobiście moje ulubione miejsca. Ale jak macie jakieś ciekawe miejscówki to dawajcie w komentarzach wink

Jeśli chcesz się wybrać na narty w Europie (lub Nowej Zelandii), a nie wiesz jak się za to zabrać, napisz!

Chętnie pomogę Ci w organizacji wyjazdu smile

Przeprowadzka do innego kraju. Lista rzeczy do zrobienia.

Przeprowadzka do innego kraju. Lista rzeczy do zrobienia.

Przeprowadzka do nowego kraju

Przeprowadzka do nowego kraju jest wyzwaniem, przygodą, początkiem czegoś nowego. Jest także krokiem w nieznane, w którym musimy na nowo zorganizować swoje życie. Te emigracyjne początki mogą być bardzo stresujące. Wiem, bo już „zaliczyłam” dwa i kolejna przeprowadzka przede mną. Jak sobie zaoszczędzić stresów? Warto się przygotować, przemyśleć plan działanie.

Dla osób, które latami mieszkają w jednym miejscu przygotowanie się do emigracji może być trudne. Czekają na ciebie wyzwania, o których pewnie nawet nie myślisz. Niemniej jednak, jest to część przygody.

Mogę Ci trochę pomóc, wskazać drogę, na te pierwsze kilka kroków, które masz do zrobienia w nowym miejscu.

Przypuszczam, że nie w każdym przypadku moja Lista się sprawdzi, ale pewnie w wielu.

 

Aklimatyzacja w nowym kraju – lista rzeczy do zrobienia

 

1. Zakwaterowania

Ciężko jest znaleźć wymarzone lokum na odległość. Nie znasz miasta, nie wiesz gdzie będziesz pracować, które dzielnice bardziej lub mniej ci się podobają. Dlatego na początek polecam wynajem krótkoterminowy. U nas sprawdza się airbnb. W Australii, 10 dni zajęło nam zanim znaleźliśmy pokój na dłużej, ale my akurat znaliśmy miasto. Niemniej jednak, jeśli jedziesz w nieznane być może zarezerwuj więcej czasu na poszukiwania, walkę z jetlagiem.

Nasze Airbnb w Paryżu.

2. Bank

Bank to tak naprawdę najważniejszy punkt po zakwaterowaniu.  Po pierwsze, warto jeszcze w Polsce sprawdzić warunki i umowy w różnych bankach. Niektóre banki, jak CommBank w Australii dają możliwość założenia konta online (aktywowanie w placówce po przylocie). UK jest już bardziej restrykcyjne i tutaj trzeba przedstawić adres zamieszkania, nr podatnika i lokalny telefon. Co więcej, warto sprawdzić jakie dokumenty będą potrzebne w twoim przypadku!

3. Numer podatnika

W każdym kraju aby pracować legalnie należy mieć numer podatnika. U nas jest to PESEL lub NIP, w Australii TFN (Tax File Number), w Anglii NIN (National Insurance Number). Niektóre kraje, jak Australia umożliwiają aplikację online, jeszcze z Polski. Należy jednak podać australijski adres na jaki zostanie przesłany list (może to być adres hostelu  którym będziesz). W Anglii teoretycznie, o NIN można wystąpić będąc na terenie kraju. Nieoficjalnie, możesz zadzwonić z Polski i udać że jesteś w Anglii ale jeszcze nie masz lokalnej kart sim. Warto to zrobić wcześniej bo a wizytę czeka się czasem nawet miesiąc, a po wizycie w urzędzie kolejne 2 tygodnie.

4. SIMcard

Tutaj też warto sprawdzić oferty wcześniej. Być może, jeśli planujesz dłuższy pobyt będzie ci się bardziej opłacało podpisać roczną umowę. W Australii, dla przykładu mamy 3 dużych operatorów, którzy tak naprawdę mają monopol, a ich oferty są niemal identyczne.

Pamiętaj! Jeśli jesteś studentem być może kwalifikujesz się na zniżki! Sprawdź!

5. Transport

Większość dużych miast Świata ma karty metropolitalne na transport publiczny. Warto sprawdzić wcześniej jak się taka karta nazywa (Myki – Melbourne, Oyster- London, PEKA – Poznań), gdzie ją kupić i czy nie będzie potrzebne twoje zdjęcie. Dodatkowo, możesz sprawdzić czy nie należy ci się zniżka.

RADA: Zdjęcia paszportowe zawsze warto mieć w portfelu. Przydają się do kart miejskich, studenckich, itp.

6. Praca

Prace warto zacząć szukać jeszcze będąc w Polsce. Szanse są raczej małe, chyba że jesteś z branży IT ? Szczególnie w Australii liczy się osobowość (często bardziej niż dyplom) więc szukanie pracy na odległość może być trudne, niemniej warto próbować, aby chociaż zbadać potrzeby rynku.

RADA: Warto sprawdzić jaki typ CV jest preferowany w danym kraju. W Australii np. nie wkleja się zdjęcia.

Jak szukać pracy w Melbourne, znajdziesz Tutaj. 

 

Kiedy już się uporasz z tymi kilkoma rzeczami warto przeznaczyć czas na zwiedzanie miasta/regionu. Poznać okolice. Sprawdzić czy jakaś cześć miasta bardziej ci się podoba niż ta, w której mieszkasz.

 

Dajcie znać jak wyglądały wasze pierwsze kroki na emigracji, i gdzie mieszkacie?
Każde doświadczenie, każda rada jest cenna 🙂