fbpx

Grecja, Zakynthos

Paź 27, 2016Etyczne podróże

Zakynthos (Zakinthos) – to mała wyspa grecka na morzu Jońskim. Stolicą jest miasto o tej samej nazwie. Małe, malownicze,  z wąskimi uliczkami i niewielkim portem. Idealne na krótki spacer. Zakynthos znany jest z żółwi carreta carreta, które stały się symbolem wyspy. A znaleźć je można na plaży Gerakas na południowo – wschodnim krańcu wyspy. Inną atrakcją jest Zatoka Wraku, którą chyba każdy kojarzy z plakatów w biurach podróży.

  • Zwiedzanie: wyspa jest na tyle mała, że spokojnie można ją objechać autem w jeden dzień (ale będzie to mordercze tępo, wiec lepiej podzielić sobie wyspę na dwie część, np. północ, południe i zwiedzanie rozłożyć na dwa dni).
  • Klimat jest śródziemnomorski. Najlepszym okresem na odwiedzenie wyspy jest maj, czerwiec, wrzesień (lipiec i sierpień, jak chcemy się zrobić na „skwarkę”). My byliśmy we wrześniu i trafił nam się 2 z 6 deszczowych dni w całym roku 🙂 ale to była druga połowa września.
  • Jak się tam dostać? Z Poznania – samolotem. Można też dopłynąć promem z  półwyspu Peloponez.

Nocleg

Na wyspie są miejsca, których trzeb unikać jak ognia (chyba, że się lubi klimat rodem z Ekipy z Warszawy). Jednym z nich jest Laganas. Istna imprezownio-bibownia. Klub na klubie, kasyna, rozwrzeszczane laski, napakowania kolesie. Fuj. Dużo spokojniejsza część wyspy to okolice Tsilivi. Tu też znajduje się długa, piaszczysta plaża wyróżniona Błękitną Flagą (za ponadstandardowe walory). W Tsilivi też oczywiście znajdziemy, restauracje, kawiarnie, pamiątki, kilka klubów tanecznych, ale jest to zdecydowanie spokojniejsza okolica niż południowa część wyspy.

Ceny

Ceny oczywiście są wyższe niż nad polskim morzem. Najwięcej zapłacimy za kremy z filtrem (dlatego wjeździe dużo i z wysokim filtrem) i wodę. Czyli produktu niezbędne w takim klimacie. I miejscowi dobrze o tym wiedzą. Ceny:

  • butelkę wody 1l – 1,5 – 3 euro
  • krem z filtrem, mała tubka – 20 euro
  • obiad w restauracji – min. 15 euro
  • wynajem auta – 40-50 euro/dzień (trzeba mieć ukończone 21 lat i prawko min. od 2 lat)
  • leżaki na plaży – 6-8 euro
  • paliwo – 1,5euro/l (z 2012r.)

Skrót informacji do pobrania

Co przywieźć?

Pamiątki to odwieczny problem. Chyba, że zbiera się pocztówki lub kubeczki 🙂 Co zrobić, aby nie zaopatrzyć się w chińszczyznę? To proste. Kupować nie w sklepie z pamiątkami, ale na jakiś wiejskich bazarkach lub w sklepach dla lokersów. Tam dostaniemy lokalne jedzenie i napoje. Warto przywieźć miód z tamtejszych drzew. Ma niezwykłą leśną nutę, a smak w niczym nie przypomina naszych polskich miodów.  Oliwa z oliwek to drugi produkt lokalny. Z tkz. przez mnie dupereli można wybrać figurkę żółwia carreta carreta. Dla mnie najcenniejszą pamiątką są jednak zdjęcia i pocztówki.

Co warto zobaczyć?

Wyspa zachwyca głównie walorami typowo przyrodniczymi, niewiele tu zabytków. Z najważniejszych atrakcji koniecznie trzeba zobaczyć:

Błękitne Groty na przylądku Skinari. Woda jest tam tak przejrzysta jak powietrze. Widoki zniewalające, a ludzi jak na lekarstwo. Na sam przylądek prowadzi jedna droga. Na końcu stoi tawerna w typowym greckim stylu i dwa wiatraki pomalowane na biało (Uwaga! jeden można wynająć). Pod tawerną zostawiliśmy auto i ruszyliśmy do czegoś co było imitacją portu, czyli szopki z jedną łódką. Razem z 5 innymi osobami popłynęliśmy do grot, w których można się wykąpać (dlatego ta opcja jest lepsza od wykupienia wycieczki dużym stateczkiem – bo duży nie wpłynie do grot). Z drugiej strony tawerny schody prowadzą ma skalną polkę z drabinką. Jest głęboko, więc jak nie umiesz dobrze pływać nie ryzykuj.

Zatoka Wraku – z grot ruszyliśmy do zatoki wraku. Chyba najbardziej rozpoznawalnej atrakcji wyspy. Ludzi oczywiście jest masa. Statek na plaży można podziwiać z góry (z balkonu na 4-5os.) lub dopłynąć na plaże wynajętą łodzią. Statek ponoć się tam rozbił, ale chodzą ploty, że mieszkańcy sami go tam „ulokowali” by przyciągnąć turystów.

Plaża Gerakas i żółwie carreta carreta. My na plażę dojechaliśmy o zachodzie Słońca i to chyba najlepsza pora na odwiedzenie tego miejsca. Para lekko unosi się nad wodą, w oddali majaczą skalne klify, a na nich żywo zielony lat. Można poczuć się jak w dżungli. Plaża jest strzeżona, a miejsca złożenia jaj przez samice oznakowane.

Plaża Xinga – plaża, na której niemiłosiernie śmierdzi za sprawą siarki. To naturalne spa jest mało obleganą atrakcją bo można tam dojechać tylko autem. Jadąc od strony Tsilivi zobaczymy tabliczkę informacyjną prowadzącą na dużą plaże, ale ta mała, dzika jest kawałek dalej. Prowadzą na nią schody przy drodze. Plaża jest niewidoczna z drogi więc można ją łatwo ominąć.

Anafonitria – w tym małym miasteczku znajduje się najstarszy na wyspie monastyr Matki Boskiej. Tu swoją samotnie miał też św. Dionizos, patron wyspy. Miejsce to jest magiczne. Małe, odludne. Zabudowania częściowo są w ruinie, częściowo są też zarośnięte. Tak jakby wyspa pochłaniała je po kawałeczku.

Porto Limnionas – kolejna mała zatoczka, o skalistym brzegu. Na skałach stoi tawerna, a do wody wchodzi się po skałach, ale woda ma kolor nieba.

Keri – półwysep, a na nim latarnia morska.

Porto Vromi – to mała, skalista zatoka z niewielką piaszczystą plażą. Prowadzi do niej kręta, wąska droga. Nie ma tam właściwie infrastruktury turystycznej, dlatego nie ma też tłumów ludzi. My byliśmy na wyspie niedługo po pożarze,  który strawił całe zachodnie wybrzeże. Wrażenie porażające. Zero zieleni, za to wszystkie odcienie brązów, żółci i szarości. Mimo wszystko było pięknie.

Stolica – pełna jest kawiarenek i restauracji oraz sklepów z pamiątkami. W mieście warto przejść się uliczkami poza ścisłym centrum. Można trafić na ciekawe zakamarki. Co mnie zaskoczyło to ilość kotów ma całej wyspie, ale w mieście było ich już mnóstwo.

Volimes – miasteczko w północnej części wyspy. Volimes to przykład tradycyjnego miasteczka wyspiarskiego, z kamiennymi domami i wyrobami rękodzielniczymi, jak oliwa , miód sosnowy, dywany. Volimes to prawdziwa egzotyka. Dywany na sprzedaż wiszą na płotach, a za wioską w lesie siedzi sobie staruszka i sprzedaje miód.

Posted by Monika Flawia Kaczmarek

Monika and Edgar

Monika and Edgar

Travel & migration adviser

A Pole and a Mexican living in Australia. Passionate travelers. On the blog, we talk about emigration and life in Australia and England, as well as in Mexico and Poland, about traveling and intercultural relations.
We also publish a magazine NoWhere Else, about sustainable living and traveling.

YouTube

Sign up with my link and get $20 AUD discount 

Kappa Crew

Choose your new awesome swimsuit and get 25% off with my link.
Download new issue

Improve your English with me

Click on the photo to check courses

New articles 

Apteczka podróżnika – strefa równikowa

Apteczka podróżnika – strefa równikowa

Apteczka podróżnika Apteczka to element niezbędny w podróży. Niezależnie gdzie się wybierasz apteczkę należy zabrać. Niemniej, wybrany kierunek deerminować będzie skład naszej apteczki. Istnieje grupa leków niezbędnych na każdej szerokości i długości geograficznej,...